Wypatrzone w sklepie meblowym...czyż nie jest cudna :)
niedziela, 24 lutego 2013
piątek, 22 lutego 2013
Świecidełko
Dzisiaj o moim cieniu i rozświetlaczu. Mowa tu o cieniu Inglot 395 Pearl, który spełnia znakomicie te dwie funkcję. Cień jest w pięknym biało-złotym kolorze z perłowym połyskiem. Wspaniale nadaje się do rozświetlania wewnętrznych kącików oka. Ja z powodzeniem używam go także, jako rozświetlacza (oczywiście uprzednio strzepując jego nadmiar z pędzelka).
wtorek, 19 lutego 2013
Time to relax
Na mojej uczelni sesja dopiero się skończyła, więc w tym
roku będę miała tylko kilka dni wolnego. Po dwóch tygodniach siedzenia nad
notatkami miło jest wyjść z domu i nie myśleć o tym, że trzeba po powrocie
trzeba znowu zakuwać, bo genetyka sama do głowy nie wejdzie.
niedziela, 17 lutego 2013
Ulubiony korektor
Jedną z podstawowych rzeczy w mojej kosmetyczce jest
korektor. Mogę nie używać podkładu, ale korektor musi być może to, dlatego że
mam dość spore cienie pod oczami. Przerobiłam ich już wiele. Przez ponad pół roku
używałam korektora Collection 2000 Lasting Perfection. Według mnie naprawdę
kryjący i niezbierający się koszmarnie w załamaniach. Miał niestety dwie wady
jak dla mnie dość spore a mianowicie po 5 minutach na skórze potrafił być
ciemniejszy nawet o 2 tony. Bywało tak, że skórę pod oczami miałam lekko
ciemniejszą niż reszta twarzy. Druga wada to to, że okropnie się wylewał, nieraz
zabrudził całą kosmetyczkę. Na szczęście skończył się i mogłam rozejrzeć się za
czymś nowym. Czytałam przeglądałam i znaleźć nie mogłam. Będąc w Rossmannie podeszłam
do stoiska Manhattan i tam chwyciłam w końcu pierwszy lepszy korektor w moim
odcieniu stwierdzając, że lepszy ten niż żaden.
Zakup ten okazał się strzałem w
dziesiątkę. Korektor Manhattan Wake up Concealer pięknie rozświetla okolice oczu, daje bardzo naturalnie krycie, nie waży
się ani nie zbiera w załamaniach. Aplikuje się go za pomocą małego pędzelka.
Cena ok. 25zł jak dla mnie jest jak najbardziej do przeżycia.
sobota, 16 lutego 2013
Śniadanie
Dzisiaj szybki śniadaniowy wpis, gdyż ostatnio cierpię na
tragiczny brak czasu. Miesiąc minął mi w oka mgnieniu głównie za sprawą nieplanowanego wyjazdu ale, to akurat miła odmiana.
czwartek, 24 stycznia 2013
Ulubiony lakier ;)
Lakierów w swojej kosmetycznej historii miałam sporo i jak
to z lakierami bywa jeden leżał mi bardziej drugi mniej. Jest jednak jeden lakier,
który gdzieś tam cały czas przez był obecny w mojej kosmetyczce. Mowa tu o lakierze,
Eveline Color Instant w kolorze 469. Lakier bywa ciężki we współpracy (chodzi
mi tutaj o konsystencję), ale da się z nim dogadać jego drugim minusem jest to,
że bardzo bardzo szybko gęstnieje. Ja dla uzyskania porządnego krycia kładłam
dwie warstwy. Jestem mu to wstanie jednak przebaczyć, ponieważ za każdym razem
urzeka mnie w nim jego kolor (jak dla mnie mieszanka nude i delikatnego
pudrowego różu).
sobota, 19 stycznia 2013
Ścierak idealny?
Z racji tendencji mojej skóry do przesuszania się w zimię
postanowiłam już dobre pół roku temu zapatrzeć się w porządny peeling. Co roku
mam ogromny problem z suchymi skórkami, peeling i dobry nawilżać miały temu
zaradzić. I tak, po wnikliwym przestudiowaniu kilkunastu stron stałam się
posiadaczką tego, oto ścieraka.
Zmarszczek
na goły rzut oka jeszcze nie widać, ale zapobiegać nie zaszkodzi. W peelingu
bardziej skusiła mnie obietnica dodatkowego nawilżenia a to za sprawą obecnego
w składzie kwasu hialuronowego i zbożowych lipidów, które mają chronić skórę
przed ponownym wysuszeniem.
Jak jest w
praktyce?
Co do nawilżenia, powiem tylko tyle, że cudu nie było. Bardziej
rozwinę się na temat jego możliwościach ściernych a raczej zdzieranych. Peeling
ma bardzo gęstą konsystencję z dużą ilością ostrych drobinek. Trzeba naprawdę
uważać żeby nie zrobić sobie nim krzywdy. Zdecydowanie nie polecam do cery
wrażliwej i z poważniejszymi zmianami trądzikowymi. Dla cer mieszanych i
tłustych używany umiejętnie raz na jakiś czas pomoże w utrzymaniu gładkiej i
promiennej cery.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
